October 3

Utworek poniżej nieźle podsumowuje całość mojego posta, więc możesz równie dobrze oszczędzić sobie czytania i posłuchać.

The tune here pretty much sums up what I wrote, so you can just save your time and just listen.


Click for english translation.

Środek nocy. Niedawno wróciłam i próbuję ochłonąć na tyle, żeby iść spać. Kolory świateł ciągle tańczą mi pod powiekami, w uszach słysze bas a w żyłach w rytm muzyki pulsuje adrenalina z niewielką domieszką mojito.
Rzadko chodzę do klubów. Wydają mi się nierealne. Coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości – dziesiątki ludzi próbujących przez chwilę uniknąć świata na zewnątrz. W sumie jako długoletnia graczka nie powinnam komentować, każdy ma swoje sposoby odpoczynku od rzeczywistości. Ten jednak nie do końca jest mój. W klubie byłam z racji wieczoru panieńskiego. Bawiłam się dobrze, ale teraz, kiedy adrenalina opada, stwierdzam, że nie jest to typ rozrywki któremu chciałabym się oddawać co weekend. Raz na jakiś czas – owszem, ale ja chyba nie do końca jestem osobą społeczną.
Co nie zmienia faktu, że wieczór panieński był udany 🙂

PS: O co chodzi z orchideą? Uczestniczki naszego wieczoru miały spinki z kwiatkami orchidei.

English:
Middle of the night. I’ve just returned home and I’m trying to cool down enough to fall asleep. Colorful lights still dance under my eyelids, bass thumps in my ears and adrenaline (with a bit of mojito) pulsates in my veins in the rythm of music.
I rarely go to clubs. They seem unreal to me. Something like virtual reality – dozens of people trying to avoid the world outside for a while. I guess being a long time computer gamer I shouldn’t comment on that, everyone has their own way to get a break from reality. This one is not exactly mine though. I’ve been in the club because of bachelorette party. I’ve had a great fun, but now, as adrenaline level decreases, I feel it’s not an entertainment I’d like to have every weekend. Once in a while yes, but somehow… I guess I’m not a social person.
Which does not change the fact, that the party was great.

PS: What’s with the orchid? Our group had hair clips with orchid flowers.